20 November 2017

Czarny Książę

Francja, Caen, 26 lipca A.D. 1346

 

Herb Czarnego Księcia

Herb Czarnego Księcia

Czas był najwyższy, bo główną ulicą ze Starówki pędziła już na most cała chorągiew konnych Anglików. Nastolatkowie przecisnęli się przez kilkanaście szeregów i znaleźli na środku przeprawy.
— Smarkacze do tyłu! — zadrwił Lothar, który ukrywał się z łukiem w piętnastej linii.
— Sam jesteś smarkacz! — krzyknęła dziarsko Peri. — Ja mogę walczyć! Świetnie strzelam z kuszy!
Rozbawiony konetabl uniósł ją jak piórko i postawił na balustradzie, wołając:
— Mes chevaliers! Bogini wojny jest z nami!
Dziewczyna, dumna, że zwróciło się ku niej setki męskich oczu, stanęła w lekkim rozkroku, wystawiając z rozdarcia sukni łydkę, wycelowała z kuszy w samego Czarnego Księcia i pisnęła:
— Lotaryngia!
— Montjoie! Saint Denis! — odkrzyknęli tradycyjnym zawołaniem bojowym francuskiego rycerstwa wojownicy z Caen.

Młody Plantagenet, za nic mając sypiące się na niego bełty i strzały, dopadł jako pierwszy do formacji na moście. Ostrza halabard ześlizgnęły się po pancerzu jego rumaka. Wierzchowiec wgryzł się w szereg, miażdżąc kopytami obrońców. Siła jego ciosów była nieludzka. Kopnięty w napierśnik grubas Robert Bertrand (zdegradowany przez konetabla za poddanie Saint-Lô i postawiony tutaj za karę w pierwszym szeregu), dosłownie wyfrunął w powietrze, przekoziołkował nad balustradą mostu i spadł do rzeki.

Innym napastnikom nie poszło tak łatwo. Koń Godfreya z Harcourt padł martwy od ciosu skróconą kopią zadanego przez ojca Peri. Zdradziecki kościej huknął naplecznikiem o bruk aż iskry poszły. Natychmiast sypnęły się na niego ciosy, lecz żaden z nich nie przebił pancerza. Dwumetrowy chudzielec na czworakach uciekł z pola walki jak skopany kundel. Kilku innych Anglików rozsiekano.

Czarny Książę wycofał się jako ostatni, ponownie zbierając na siebie strzały i bełty, także od piszczącej w uniesieniu Perrine.
— Lotaryngia!
— To moja dziewczyna! Słyszycie! To moja dziewczyna! — wrzeszczał, puchnący z dumy Nicolas.
Idiotyczne przechwałki dotarły do uszu brata kuszniczki.
— Trzymać szyk! Nie wchodzić w pole ostrzału! — rozkazał konetabl, powstrzymując wojowników wybiegających za Anglikami.

Czarny Książę schronił się do kościoła St. Pierre. Wjechał do świątyni konno i ku ogólnemu zaskoczeniu, natychmiast na powrót się stamtąd wyłonił, niosąc w ręku garść płonących gromnic. Rzucił je na furę z sianem, która stała na nabrzeżu Odon. Wiatr od rzeki rozprzestrzenił biały dym na rynek przed mostem, uniemożliwiając używanie broni zasięgowej. Anglicy wykorzystali chwilową osłonę. Zeskoczyli z wierzchowców. Skonstruowali barykady z wozów, beczek i mebli. Pochowali się za nimi z łukami, blokując w ten sposób obrońcom przeprawy możliwość kontrataku w kierunku Starego Miasta. W kilkudziesięciu zablokowali kilkuset Francuzów.

Chcesz poczytać dalej (ale już tylko fragmenty), przejdź do zakładki: Poczytaj -> Przyczółek

Chcesz pobrać za darmo PDF, ePUB i/lub MOBI z początkowymi 40 stronami, przejdź do zakładki: Pobierz za darmo -> Pobierz PDF, ePUB, MOBI

Chcesz kupić całość, naciśnij żółty przycisk poniżej:

Udostępnij tę podstronę na: