20 November 2017

Lizanie ran

Francja, Amiens,
4 września A.D. 1346

 

Herb Francji

Herb Francji

— Mój dobry arcymagu — królewicz zmierzył Greka kolejnym ojcowskim spojrzeniem. — Jakie postępy poczyniłeś w zwalczaniu templariuszy i odwracaniu przekleństwa?
— Sire, to jest opowieść na cały wieczór — westchnął zrezygnowany Arcanius. — Przez trzydzieści lat zajmowały się tym inkwizycja, Sorbona, wywiad, Kościół i do czasu konfliktu z Anglią, także Bractwo Świętego Jerzego. Działania nasilały się i przygasały w zależności od tego, czy aktualnie panujący wierzył w klątwę, czy nie.
Czarodziej miał ochotę dodać, że dobrzy królowie, za których Francja rosła, zajmowali się nie templariuszami, a realną polityką, lecz w porę ugryzł się w język i kontynuował:
— Przekleństwo było istną obsesją królów Louisa Kłótnika i Charlesa Sprawiedliwego. Przeznaczali na to gigantyczne środki. Ścigaliśmy okultystów od Szkocji po Tunis. Studiowaliśmy starożytne manuskrypty. Organizowaliśmy wyprawy po relikwie. Dla kontrastu królowie Philippe Wysoki i sam Philippe Piękny byli racjonalistami, zdawali się nie wierzyć w przekleństwo i śledztwo niemal ustawało.
— Przypomnij, jak skończyli?
— Król z Żelaza padł rażony udarem na polowaniu. Philippe Wysoki napił się wody ze studni i zmarł na zakażenie.
— Kto więc miał rację?
— Przekleństwo zabiło wszystkich czterech monarchów, a licząc noworodka Pogrobowca pięciu. Dlatego między innymi parowie Francji wybrali na króla pańskiego ojca. Koniec Kapetyngów oznaczał koniec przekleństwa. Ród Valois był i jest symbolem nowej, zdrowej, miłej Bogu Francji.
— Wnoszę, że mój ojciec zaniechał badań nad przekleństwem?
— Ograniczamy się teraz do kilku zaledwie akcji. Z funduszy Sorbony i Kościoła.
— Wiedz, mój dobry arcymagu, że ja nie zaniechałem prac nad uchyleniem przekleństwa i w ramach swoich skromnych środków z Normandii wspieram wciąż sprawę. Teraz, gdy mam wpływ na budżet całej Francji, rozwiniemy to na pełną skalę.
Królewicz położył dłoń na ramieniu ministra finansów:
— Słyszysz, des Essarts. To sprawa ważniejsza nawet niż Ordre de l’Étoile, bo jeśli nie zdejmiemy najpierw przekleństwa, żadne reformy się nie powiodą.
— Oczywiszcze, szajer — pisnął pod szczurzym wąsikiem szef Chambre des Comptes.

Każdy inny na miejscu Arcaniusa byłby wniebowzięty. Wracały czasy Louisa Kłótnika i Charlesa Sprawiedliwego, kiedy to Sorbona dysponowała nieograniczonymi niemal środkami, a od woli arcymaga zależało życie setek pojmanych, przesłuchiwanych i oskarżonych o okultyzm. Grek był jednak państwowcem i los Francji obchodził go bardziej niż czubek własnego kaduceusza. Wiedział, że skarbiec jest pusty, armia spod Aiguillon po dezercji (bo jak to inaczej nazwać?) Dobrego zapewne rozeszła się, a Edward z dziesięcioma tysiącami weteranów hula po Pikardii i Artois. To nie były złote czasy ostatnich Kapetyngów, kiedy można było sobie pozwolić na zabawę. Lew Plantagenetów wisiał dynastii Valois u gardła i od podjętych tu i teraz decyzji zależał los milionów ludzi.

Chcesz poczytać dalej (ale już tylko fragmenty), przejdź do zakładki: Poczytaj -> Oblężenie Calais

Chcesz pobrać za darmo PDF, ePUB i/lub MOBI z początkowymi 40 stronami, przejdź do zakładki: Pobierz za darmo -> Pobierz PDF, ePUB, MOBI

Chcesz kupić całość, naciśnij żółty przycisk poniżej:

Udostępnij tę podstronę na: