20 November 2017

Order Podwiązki

Anglia, Londyn,
wiosna A.D. 1347

 

Herb Anglii

Herb Anglii

Gdy kobiety wyszły, nastolatek podszedł do Peri i szepnął:
— Jesteś trochę spięta. Pozwól, że pomogę ci się rozluźnić.
Powolnym ruchem podciągnął suknię dziewczyny do kolan i zaczął całować ją po łydce. Wyszorowane na bal ciało Lotarynki pachniało oliwkowym mydłem i orientalną perfumą.
— Nie myśl, że pomylę twoje usta ze szczurem — ostrzegła żona.
Nick dotarł do kolana i podróżował coraz wyżej. Złapał zębami za podwiązkę i ściągnął ją w dół.
— Nie rozbieraj mnie, wariacie. Nie zdążę przez ciebie na bal — zachichotała Peri.
Już wiedział, że wygrał. Znał i uwielbiał ten jej zalotny śmiech i przekomarzanie. Wysoko na udach, wyżej niż kończy się pończocha, a zaczyna nagie ciało do pocałunków dodał muśnięcia językiem. W pewnej chwili, znienacka, pocałował ją w między nogi. Mruknęła zadowolona.
— To był nosek szczura — oznajmił Nick.
Odepchnęła go i obciągnęła spódnicę.
— Jak mogłeś mi to zrobić! — wrzasnęła.
Rozejrzała się i zobaczyła, że gryzoń siedzi w klatce na drugim końcu namiotu.
— Nabrałeś mnie! — fuknęła. — Jestem na ciebie obrażona.
Opadła z impetem na posłanie. Poleżała chwilę, aż wreszcie wybuchła śmiechem. Zadarła spódnicę niemal na głowę i wyszeptała:
— Proszę jeszcze raz.
Nicolas wrócił do przerwanej pieszczoty.
— Wyżej — usłyszał głos z góry.
Dostosował się do życzenia.
— Dobrze. Teraz troszkę niżej.
Przeciągnęła się, mrucząc.
— A teraz proszę o pocałunek w to samo miejsce, ale z języczkiem.

— Madam Pétronille! — odezwał się Jean de Vienne zza poły namiotu. — Czy jest pani gotowa?
Rozpalona, zdyszana dziewczyna zerwała się i stanęła przed zwierciadłem, nerwowo poprawiając włosy, które od rozkoszy zwełniły się w loczki.
— Co ze szczurem!? — uświadomiła sobie w pewnej chwili. — Nie mogę iść bez szczura!
— Jest już na miejscu — uśmiechnął się szelmowsko Nick.
Dziewczyna pomacała nogę i rzeczywiście wyczuła, że w saczku po wewnętrznej stronie kolana znajduje się żywe, ciepłe stworzonko. Wzięła kilka głębokich oddechów, żeby nie zemdleć i wysyczała:
— Ty cholerny szulerze! Ty kieszonkowcu! Jeśli jakimś cudem przeżyję ten bal, zabiję was wszystkich!
— Ja też cię kocham. Powodzenia. Będę się za ciebie modlił, Lotarynko.
— I ja cię kocham, Nicolas — posłała mu ręką buziaka i zniknęła w rozcięciu namiotu.

Chcesz poczytać dalej (ale już tylko fragmenty), przejdź do zakładki: Poczytaj -> Pojedynek na Durdle Door

Chcesz pobrać za darmo PDF, ePUB i/lub MOBI z początkowymi 40 stronami, przejdź do zakładki: Pobierz za darmo -> Pobierz PDF, ePUB, MOBI

Chcesz kupić całość, naciśnij żółty przycisk poniżej:

Udostępnij tę podstronę na: