20 November 2017

Przyczółek

Francja, Poissy pod Paryżem,
12 sierpnia A.D. 1346

 

Herb Charles'a de Valois II hrabiego na Alençon

Herb Charles’a de Valois II hrabiego na Alençon

Przez chwilę sprzeczne potęgi: populista i szachista mierzyli się wzrokiem nad mapą królestwa, po czym jak zawsze pierwszy odezwał się z ironią w głosie Charles de Valois:
— To jak? Poddajemy Paryż, wycofujemy się do marionetkowego protektoratu na południu i kolaborujemy?
Pytania nie kierował do kogoś konkretnego, ale spojrzenie utkwione w arcymagu nie pozostawiało wątpliwości, czyja polityka sprowadziła Anglików do Poissy.
— Co na to odpowiesz, Proklosie? — król swoim zwyczajem zwrócił się do czarodzieja po imieniu.
— Powiem: „Nie dajmy się sprowokować”. O to właśnie chodzi wrogom. Przegrywają wojnę, więc próbują wymusić na nas zmianę słusznej polityki — odrzekł Arcanius.
— Na Dajmuta! — Alençon roześmiał się sardonicznie. — Anglik u wrót Paryża! Konetabl w niewoli! Caen stracone! Zaiste, najeźdźcy przegrywają na całej linii. Bądźmy poważni, magnificencjo. Przez twoje kunktatorstwo wpadliśmy w głęboki anal.
— Wprost przeciwnie. Edward ante portas, ale Paryża nie zdobędzie. Hrabiego de Guînes straciliśmy, ale wciąż mamy jego armię. A Caen to wręcz symbol angielskiej bezsilności.
— Czyżby?
— W rzeczy samej, bo to jedyny znaczny gród, jaki Anglicy dotąd zdobyli. A, in facto, wcale nie zdobyli, bo nie opanowali przecież tamtejszego zamku i tylko czekać, jak ten gruby jąkała Robert Bertrand zrobi wypad i ich wymiecie.
— Stańcie magnificencjo w tym swoim obszytym gronostajem szkarłacie przed mieszczanami z Caen i im to powtórzcie: „Deszczowcy mieszkają w waszych domach, gwałcą wasze żony i córki, ale ja wam mówię, że grodu nie zdobyli”.
— Na wojnie trzeba czasem poświęcić tysiąc dusz, by ratować milion… Król, jako doświadczony dowódca, doskonale to rozumie — Grek spojrzał na Znajdka. — Edward nie ma dość ludzi i złota, by cokolwiek tu utrzymać. Podefiluje po Francji do zimy, ukradnie kilka krów, skończą mu się pożyczone funty, wsiądzie na statki i do Bożego Narodzenia o nim zapomnimy. On zaś latami będzie spłacał długi. To jest pewnik, bo już raz to przerobiliśmy podczas kampanii w Niderlandach pięć lat temu. Historia uczy, że wiadomo jak zacząć bitwę, ale nigdy nie wiadomo, jak się ona skończy. Wyniki bitew są zawsze niepewne. Zamieniać pewne na niepewne, to niepewna polityka.
— Z ekonomicznego punktu widzenia ma mistrz rację — niespodziewanie zgodził się Alençon. — Ale my nie gramy w szachy, a nasi poddani to nie pionki. Ci ludzie tracą bliskich, domy i mają święte prawo w zamian za płacone podatki domagać się od nas, abyśmy ich bronili. Jeśli tego znów nie zrobimy, w ich oczach będziemy skończonymi tchórzami i pasożytami.
— Cum debita reverentia, ale nie jesteśmy kmiotkami, których wzrok nie sięga dalej niż własna miedza. Jesteśmy radą królewską. Mamy dostęp do danych z całej Francji i święty obowiązek z tej wiedzy skorzystać. Jeśli przegramy bitwę, stracimy armię. Nowa będzie kosztować dziesięć razy tyle, co odbudowa tysiąca spalonych wsi. Zaś Edward za złoto z łupów i okupów, sfinansuje kolejny najazd. I kolejny. W ten sposób wojna może się ciągnąć i sto lat. W efekcie ucierpią miliony ludzi.

Alençon zdławił tik nerwowy. Jak zwykle nie udawało mu się przegadać Bizantyjczyka. Miał jednak w odwodzie jeszcze argumenty osobiste. Znał brata-króla lepiej niż ktokolwiek inny i wiedział, jak grać na jego kompleksach:
— Powiem bez ogródek to, czego nikt poza mną wyrzec w obecności władcy się nie ośmieli. Mój brat jest pierwszym z dynastii Valois. Plantagenet publicznie podważa nasze prawo do tronu. Za radą mistrza od lat uchylamy się od bitwy. Bitwa to sąd Boży, bo to Bóg decyduje o zwycięstwie. A zwycięstwo to dowód słuszności roszczeń do korony. Tylko winny boi się sądu. Jeśli po raz kolejny uchylimy się od bitwy, w końcu przekonamy Francuzów, że to Edward jest ich prawowitym królem. A mój brat uzurpatorem.

Zapadła cisza. Znajdek popatrzył na brata, potem na maga i rzekł:
— Prestiż naszej dynastii upadł już niebezpiecznie nisko. Chyba nie możemy pozwolić sobie dłużej na prowadzenie „pewnej” polityki.

Chcesz poczytać dalej (ale już tylko fragmenty), przejdź do zakładki: Poczytaj -> Bitwa pod Crécy

Chcesz pobrać za darmo PDF, ePUB i/lub MOBI z początkowymi 40 stronami, przejdź do zakładki: Pobierz za darmo -> Pobierz PDF, ePUB, MOBI

Chcesz kupić całość, naciśnij żółty przycisk poniżej:

Udostępnij tę podstronę na: