24 March 2017

Witaj na stronie autora „Lotarynki”

„Lotarynka” to epicka powieść historyczna z czasów wojny stuletniej z alchemiczną domieszką: fantasy opartej na mitach ludzi średniowiecza, intrygi politycznej i romansu.

Wojna stuletnia rozpoczęła się od przekleństwa templariuszy. Ich ostatni mistrz, płonąc na stosie, rzucił na Francję klątwę. Pół roku później odpowiedzialny za egzekucję król – Filip Piękny zmarł na udar podczas polowania. Wkrótce potem jego syn napił się wraz z tuzinem druhów wody ze studni i jako jedyny padł martwy. Wygasła dynastia Kapetyngów. Jednemu z ich następców – już z rodu Valois – otworzyły się na piersi niegojące się rany. Przepowiedziano, że gdy się zamkną, król umrze w miesiąc. Tak też się stało. Jego syn przestraszył się podczas podróży nagłego dźwięku i oszalał. Od tej pory twierdził, że jest ze szkła i resztę życia spędził siedząc na oknie pod sufitem.

Nic dziwnego, że przy takich władcach Francji źle się wiodło na wojnie. Trzy największe bitwy miały podobny przebieg. Podczas każdej z nich francuscy rycerze wykonywali po kilkanaście samobójczych szarż na zaostrzone kołki, za którymi kryli się angielscy łucznicy. Efekt był zawsze ten sam. Taktyki jednak nie zmieniano.

Pomimo to wojnę stuletnią wygrała Francja! Jakim cudem!?

Book coverCud to właściwe słowo. Oto na dalekiej prowincji pojawiła się nastolatka imieniem Joanna d’Arc. Obwieściła światu, że ocali Francję, jeśli król powierzy jej dowodzenie nad armią. Trudno w to uwierzyć, ale dumni rycerze nieomal z dnia na dzień oddali się pod jej rozkazy. Pod rozkazy kobiety i wieśniaczki!!! A ona, wiedziona Głosami od Boga, pokonała niepokonanych od stu lat Anglików.

Wszystkie te zdarzenia można próbować tłumaczyć racjonalnie. Można też, podobnie jak ówcześni wierzyć, że klęski powoduje przekleństwo templariuszy. Jako autor „Lotarynki” przyjąłem średniowieczny punkt widzenia. Nie próbowałem zjawisk nadprzyrodzonych tłumaczyć racjonalnie. Gdy dwa razy w tym samym miejscu gradobicie zdziesiątkowało dwie różne armie, nie wzruszałem ramionami, mówiąc: „taki mamy klimat”. Zamiast tego powiązałem nadprzyrodzone zjawiska z działalnością licznie zaludniających średniowieczne dwory i uniwersytety astrologów, alchemików i medyków z kolegiów Sorbony i Oxfordu. A zwłaszcza powiązałem je z mitami o przekształceniu się ocalałych z pogromu resztek zakonu templariuszy w tajną lożę, która steruje zza tronów losami najdłuższej wojny w historii.

Udostępnij tę podstronę na: